Drugi post dzień po dniu, a co. Nazbierało mi się materiału, to wrzucam. Jak zawsze z lekkim opóźnieniem, ale bez tragedii.
Mamy kolejny zakończony temat, którego lekko zaspojlerowałem ostatnio i jest to tylny zderzak. Dodatkowo nie jest to po prostu zderzak wsadzony na miejsce i tyle, ale wymagający kilku przeróbek, raz żeby był pod wydech z obu stron, a dwa, żeby był wyposażony... w czujniki cofania.
Co prawda nie będziemy się skupiać nad przerobieniem samego zderzaka z zewnątrz pod podwójne wydechy, bo o tym już pisałem dawno temu, ale przed montażem było kilka rzeczy, które jeszcze trzeba było dokończyć.
Wow, fajnie jest móc napisać, że coś zostało całkowicie skończone. W tym przypadku mamy dwa tematy, z czego jeden z malutką, malutką gwiazdką, ale co mi tam, chcę to napisać - Koniec!
Zarówno nadkola z tyłu auta jak i bagażnik możemy uznać za zakończone. Tą małą gwiazdką jest brakująca jedna lampka we wnętrzu bagażnika, ale to kwestia wpięcia i wciśnięcia na miejsce, a pogoda póki co nie pozwala na jeżdżenie i szukanie, więc to się załatwi przy okazji.
Dopiero co wspominałem o tym, że czas na hamulce, no więc dzieje się w tym temacie. Udało się zamontować sterownik ABSu w skrzynce z komputerami, choć było bardzo ciasno. Swoje finalne miejsce znalazła również pompa. Zanim jednak można było ją przykręcić, trzeba też było wpasować oil catch tank. Wszystko to w dzisiejszym poście, czyli części drugiej (z prawdopodobnie trzech) odnośnie hamulców.
Trwa kontunuacja prac przy tylnej osi. Dzisiaj bardzo krótki post, w którym raczej zdjęcia będą mówiły same za siebie. A mianowicie, mamy już przewody hamulcowe z tyłu. Przewody elastyczne, przy zaciskach zostały założone bardzo dobrej jakości, oczywiście w oplocie. Dalej, przewody miedziane, które dodatkowo zostały zabezpieczone przed warunkami panującymi na drogach poprzez naciągnięcie na nie peszli.
Kolejny krok w stronę zawiezienia auta na geometrię - składanie, a raczej poprawki na tylnej osi. Tutaj był mały dylemat, bo można było zaryzykować i zmienić łożyska teraz, kiedy jest łatwiej, ale na geometrii może się okazać, że są krzywe. Z kolei jest duża szansa, że będą proste, więc potem byłaby znów masa rozbierania, żeby wymienić łożyska... Padło więc na pierwszą opcję.
Do tego, skoro była okazja, należało też poprawnie stworzyć tarcze kotwiczne, bo poprzednie... a zaraz będzie więcej szczegółów.
Tak jest, zaczynamy montaż środka auta. Jak zwykle, taki większy temat siłą rzeczy zostanie podzielony na części, przy czym spodziewam się, że większe rzeczy pójdą na trzy, może cztery rzuty.
W części pierwszej mamy deskę i tunel. W dalszym etapie wpadnie podsufitka ze słupkami, a w ostatnim rzucie (o ile uda się zgrać kanapę z boczkami czasowo) cała reszta. Na koniec pewnie zostaną jakieś dodatki, typu zaślepki, pasticzki. Zapraszam.
Dla niechcących się zagłębiać w raczej niezbyt tym razem ciekawe szczegóły, od razu dałem najważniejsze zdjęcie na miniaturkę. A drugi powód to taki, że to jedyne zdjęcie w poziomie z tej operacji. W każdym razie, doszliśmy do etapu świateł, a te jak chyba już tylko najwytrwalsi archeolodzy mogli się dokopać na blogu, miałem wcześniej trochę poprzerabiane. Te przeróbki chciałem odzyskać i teraz, ale z pewnymi zmianami.
Nadszedł czas na kolejny post z serii "nie wiem gdzie to wsadzić". A mianowicie, jest to zbiór kilku kolejnych tematów realizowanych w tak zwanym międzyczasie, w przerwach, lub przy okazji załatwiania większych czy też poważniejszych rzeczy. Dla tych, co nie chcą tracić czasu - tym razem trochę kadmowanych elementów, listwa zderzaka, listwy błotników, stabilizator i trochę elektryki.
Jak pewnie pamiętacie, w kwestii dolotu Smoczyca była wcześniej wyposażona w stożek. Nie żeby nie spełniał swojego zadania (no, może był mały minusik), ale przede wszystkim był mało estetyczny. Niby rura była cała wyspawana, ale jakościowo taka sobie, z nierównościami wewnątrz. Niby rura była oklejona folią termiczną, ale i tak była ciepła, bo - niby stożek był odizolowany przesłoną od ciepłego powietrza spod maski, ale nie była ona szczelna. Należało to poprawić.
Można powiedzieć, że powoli zabieramy się również za wnętrze. Za tę część projektu odpowiada bardzo dobrze znany w kręgach BMW specjalista - Bawarczyk Zagórze. Człowiek bardzo precyzyjny i dokładny w swojej pracy, wręcz perfekcjonista. Dzięki niemu będziemy mieć w Smoczycy szyte wnętrze pochodzące z M5, wraz z dwumiejscową kanapą z tyłu, co jest tematem bardzo rzadkim, a zawsze mi się podobało. Kolor zostaje w zasadzie taki jak wcześniej, Pergament. Z tą różnicą, że góry zamiast szare jak wcześniej, będą czarne, co fajnie podkręci kontrast. Myślę, że wyjdzie fajnie. Na efekt finalny będzie trzeba nadal jeszcze trochę poczekać, ale pierwszą część elementów, tj. to, co potrzebne do złożenia tunelu i dołu deski już mamy. Zapraszam do pooglądania zdjęć elementów odrestaurowanych przez Bawarczyka, jeszcze niezamontowanych w aucie.