Postęp projektu

Postęp projektu

  • Stan BDB
  • Wygląd zewnętrzny
  • Podwozie
  • Zawieszenie
  • Hamulce
  • Swap
  • Odbudowa
  • Wnętrze
  • Stroker

01 maja 2026

Pierwszy wyjazd po 5 latach - nie tak miało być

Jak to mawiał klasyk, "Nadejszła wiekopomna chwiła". Smoczyca pierwszy raz od pięciu lat pojechała o własnych siłach. No... "pojechała" to trochę za mocne słowo, ale o tym zaraz. W każdym razie po długich przygotowaniach i dopięciu ostatnich rzeczy opisanych w tym poście, nareszcie mogłem przejechać się swoim autem, a nie tylko sobie na nie patrzeć. Zapraszam po szczegóły do postu, w dużym skrócie mamy uzupełnianie listewek wewnątrz, test zagłówków elektrycznych oraz same wrażenia z przejażdżki.




Zacznijmy od przygotowań, żeby było chronologicznie. Trzeba było poszukać ładnych listewek przy dywanie, bo niestety moje stare wszystkie miały poułamywane narożniki. Nie znaleźliśmy też pasujących maskownic nad nogami kierowcy i pasażera, więc również trzeba było je zdobyć.




W tylnej kanapie zostały uruchomione elektryczne zagłówki. Fajny bajer i żal było go nie zamontować, skoro kanapa miała taką możliwość, choć w rzeczywistości pewnie nie będą wykorzystywane. Działają one tak, że po zapięciu pasa jadą na samą górę. Potem można sobie wyregulować odpowiednio wysokość za pomocą przycisków góra/dół w siedzisku kanapy. Po odpięciu pasa zjeżdżają na dół.



Niestety na czas nie przyjechała ekipa od wstawienia szyb, więc nie było co liczyć na to, że przejażdżka będzie "normalna". Aczkolwiek wszystko do montażu szyby zostało już przygotowane.



Wspomniane wcześniej listewki również zostały już zamontowane na swoim miejscu, przyciskając już na gotowo dywan.




Do wyjazdu brakowało już w zasadzie tylko kierownicy i fotela kierowcy. Kierownica póki co została założona taka na sztukę, fotel wylądował już docelowy. Jego obsługa wymagała odpowiedniego poziomu czystości.




No i sam wyjazd! Pierwsze wrażenie niesamowite, móc znowu zasiąść za kierownicą tego auta to super przeżycie. Starałem się nie dać emocjom i mimo wszystko nasłuchiwałem i obserwowałem, starając się wyłapać wszelkie niepokojące dźwięki czy inne sygnały. Po wyjechaniu z hali i przejechaniu około 20 metrów, podczas których auto zgasło kilka razy ze względu na moją nieumiejętność operowania nowym spiekiem... skończyło się paliwo. Wykorzystałem chwilę żeby ochłonąć, zrobiłem pamiątkowe zdjęcie (w tytule posta) i pojechałem po 10 litrów benzyny.




I tu niestety fajne przeżycia się kończą. Po dotankowaniu auto już nie odpaliło. Włączały się tylko na zapłonie wentylatory i tyle. Po szybkim przejrzeniu okazało się, że wywala bezpiecznik od EMU. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Może jakieś kabelki się uszkodziły podczas ostatniego przeciągania wiązki przez uszczelki obudowy komputerów, a może coś innego. Tak naprawdę nie wiadomo, czy auto zgasło, bo faktycznie skończyło się paliwo, choć fakt że było go mało, czy może właśnie wtedy po raz pierwszy wyskoczył bezpiecznik od EMU. W każdym razie teraz wywala za absolutnie każdym razem, kiedy tylko włączy się zapłon. Czekamy na wizytę elektryka 8 maja...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz