Postęp projektu

Postęp projektu

  • Stan BDB
  • Wygląd zewnętrzny
  • Podwozie
  • Zawieszenie
  • Hamulce
  • Swap
  • Odbudowa
  • Wnętrze
  • Stroker

14 maja 2026

Ożywianie EMU

Udało się, elektryk zdziałał cuda i przywrócił mózg Smoczycy do życia. Powód okazał się strasznie głupi, a jednak w trakcie walki z czasem i dopinania wszystkiego na tip top, takie rzeczy się zdarzają. Otóż jak się okazało, po ruszeniu auta z miejsca przemieścił się przewód idący do sondy i dotknął do wydechu. Izolacja się nadpaliła i jedna z żył, konkretnie plus od grzałki, przykleiła się do rury. Dlatego od razu po przekręceniu na zapłon EMU wywalało bezpiecznik za każdym razem. A problem zniknął samoistnie kiedy auto wróciło na podnośnik i przewód zwyczajnie się odkleił.


Głupi powód, czy nie, chwile grozy były. Całe szczęście, że to tylko taka pierdoła. Jak się łatwo domyślić, sama sonda, będąca bądź co bądź elementem dość delikatnym, nie przeżyła zwarcia i trzeba było zamówić nową. Dobrze, że to najzwyklejszy Bosch LSU 4.9 i dostępność tego jest ogromna, z dostawą na drugi dzień roboczy.



Nie żebym się chwalił, ale mój pomysł z ekranikiem w kratce wentylacyjnej się opłacił, bo jak już auto odpalało, to zauważyłem na nim, że AFR stoi nieruchomo na 14.8,  a na ekranie flag świeci się na czerwono ikonka lambdy. Jednak to nie tylko taki bajer a całkiem przydatna do diagnostyki rzecz. Po wymianie sondy na nową wszystkie odczyty wróciły do normy i AFR ładnie sobie oscyluje.



Nie ma co, trzeba więc się spinać i szykować do drogi na robienie wydechu. Było trzeba dopiąć jeszcze kilka małych rzeczy, bo plan jest na wycieczkę na kołach! Co prawda to niecałe 40 kilometrów, ale jestem pewny, że będzie to bardzo nerwowe niecałe 40 kilometrów. W każdym razie, żeby nie upalić zderzaka ani nic innego, konieczne było skierowanie wydechu w dół tak na szybko.



Ostatnio, podczas nieudanego wyjazdu zauważyłem też, że zawieszenie siadło i testowe koła 295 na 10,5 calach wystawały zdecydowanie za mocno, żeby na nich jechać, bo błotniki już po chwili oparły się na krawędzi opony. Trzeba było wrzucić więc te, które miały być docelowe (chociaż to się jeszcze okaże), czyli 285 na 10 calach.



Żeby powtórka z kablem sondy się nie powtórzyła, został on przemieszczony i puszczony inaczej, po podłużnicy. Podobnie kabel plusowy rozrusznika. Oba zostały również włożone w izolację termiczną, choć teraz dotykanie wydechu im niby nie powinno już grozić.



Przed złożeniem podszybia trzeba było jeszcze zaizolować niewykorzystaną drugą wtyczkę przy mechanizmie wycieraczek, od funkcji docisku. Nie ma jej do czego podpiąć póki co, a nie chciałem, aby dostawała się tam woda.



Przy okazji, na koniec dnia do środka jeszcze wpadły plasticzki po obu stronach deski, od spodu - pod schowkiem oraz nad nogami kierowcy.




Nie ma jeszcze założonych tych długich, łukowatych listew chromowanych, ale praca nad nimi jest w trakcie.




Jeszcze się okaże, czy będzie czas założyć wycieraczki przed wyjazdem. Byłoby dobrze, aczkolwiek mimo wszystko mam nadzieję, że nie będzie trzeba jechać w deszczu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz