Na sam początek spasowane zostały błotniki oraz maska, a zderzak, jako że nie będzie już zdejmowany, został w końcu przykręcony.
Przy okazji można było również wrzucić nowe blachy mocowania tylnego wózka, które też czekały sobie na swoją chwilę w kartonach.
Niesamowicie długa lista rzeczy do zrobienia zaczęła się szybko kurczyć. W tym momencie mieści się już na pojedynczej stronie, co daje jakąś nadzieję, że auto w końcu kiedyś wyjedzie.
Wracając do uzbrajania auta w różnego rodzaju ozdobniki, z dużym trudem na ranty drzwi trafiły też M-Technikowe listwy. Niestety, obecna produkcja to już nie ta jakość co 30 lat temu i trzeba się bardzo namęczyć i lekko zmodyfikować je nożykiem aby dały się wcisnąć na swoje miejsce.
Na zderzaku zagościły także nareszcie plastikowe ozdobne listwy, włączając w to przerobioną środkową. Co mogę powiedzieć - wyszło epicko. Dokładnie tak zawsze powinno wyglądać moim zdaniem to w E34.
No to teraz rzeczy, które nie do końca udało się domknąć. Pierwsza sprawa to mechanizm wycieraczek - okazało się, że osoba z zewnętrznej firmy, która była odpowiedzialna za jego renowację, źle go złożyła. Więc po pierwszym uruchomieniu zaciął się w jednej pozycji i odmówił dalszej współpracy. Konieczne było kolejny raz rozbieranie go i przestawianie.
Nie udało się też założyć bocznych listew na błotniki, bo w najmniej oczekiwanym momencie skończyły się wklikiwane w nie spinki.
Nie udało się też jeszcze odzyskać wszystkich uszczelek, więc założone zostały tylko dolne chromowane listwy szyb, w tym tylna lewa, której nie dało się już dostać, więc poszła do ponownego chromowania. Na szczęście nie odróżnia się mocno, nie rzuca się to w oczy.
I to na razie tyle, teraz czekamy na wizytę elektryka. Co ciekawe, auto nagle zaczęło odpalać, ale nie wiadomo czemu i nie można na tym polegać i uznać, że nic się nie stało. Trzeba trzymać kciuki, aby udało się znaleźć przyczynę wywalania bezpiecznika EMU, bo bez tego auto nie będzie gotowe do jazdy. Nie wyobrażam sobie pojechać dalej niż kilometr od domu jeśli finalnie odpali, ale nie będzie znana przyczyna. Wtedy nigdy nie wiadomo, kiedy znowu odmówi posłuszeństwa.





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz