Patrząc z boku może to się wydawać proste, ale ręce przy tym cierpną, bo trzeba cały czas trzymać odpowiednio naciągnięty materiał, a do tego równym tempem prowadzić lutownicę. W tym wszystkim nie pomaga smród palonego kleju w powietrzu...
Po zdjęciu można było uszczelki umyć i okleić nowym paskiem.
No i ostatnia część czyli oklejanie drzwi.
To jeśli chodzi o drzwi od wewnętrznej strony. Na zewnątrz natomiast wokół drzwi brakowało jeszcze ozdobnych listew chromowanych, tzw. "sierpów". Tutaj również było trochę zabawy z uszczelkami, bo sierpy też mają wklejane, żeby szczelnie przylegały do budy i nie wpuszczały pod spód wody. W tym miejscu jednak pasek taśmy nie wystarczy i konieczne było użycie kleju. Na początek test na jakiejś starej listwie, czy klej dedykowany do gum i plastików nie zostawi białego nalotu. Na efekt trzeba było jednak poczekać dobę, aby mieć pewność że nic nie wyjdzie po czasie.
Test się powiódł, można było więc zacząć kolejny żmudny proces odzyskiwania uszczelek do sierpów i wklejania w docelowe.

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz