Znowu zacznę lekko od końca. Największą dorobioną osłoną jest taki oto element jak na zdjęciach poniżej, który izoluje nam przewody hamulcowe od kolektora. Sposób prosty a bardzo skuteczny.
Centralce od wydechów trzeba było znaleźć jakieś miejsce, bo niestety nie ma najmocniejszej anteny i z większej odległości kiepsko łapie - o zasięgu z zewnątrz można w ogóle zapomnieć, ale nawet w środku nie ma szału. Dlatego nie mogła być np. w bagażniku, bo ściana za kanapą skutecznie tłumiła sygnał. Poszła więc pod kanapę, a konkretnie pod podłokietnik. Na razie do potestowania na trytytce, ale możliwe że w tym miejscu zostanie.
Był plan, żeby od razu po drodze zrobić zbieżność, co niestety się nie udało, ale tak czy tak została założona już docelowa kierownica z QR. Oczywiście klakson działa!
Zmienione zostały też opony, tak więc chcąc nie chcąc nastąpił powrót do 225/40 oraz 265/35. Niestety nie ma mowy, żeby z tyłu zmieściło się coś szerszego. No trudno, niektórych rzeczy się nie przeskoczy.
No i na sam koniec, po zbudowaniu napięcia, wydech. Tak jak pisałem ostatnio, nie dało się inaczej puścić prawej strony niż dookoła baku, tak jak było wcześniej, tak więc po prostu zostało.
Przewody do przepustnic są puszczone na każdą ze stron wzdłuż baku, a same przepustnice są nad tłumikami. Do środka wchodzą sobie przez bagażnik przy wężach paliwa i idą obok wiązki od pompy, za kanapę.
Jeśli o dwa wykryte wcześniej niepokojące dźwięki chodzi, to brzęczenie zostało wyeliminowane - była to osłona wydechu. Natomiast tarcie/piszczenie w kole zdaje się mieć związek z hamulcem - być może nie cofa się do końca tłoczek albo jest lekko zapowietrzony, bo po delikatnym naciśnięciu hamulca dźwięk znika.
No to tyle. Zostaje założyć uszczelki drzwi, uszczelnić wlew paliwa, założyć jakieś boczki i można wyjeżdżać.





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz