Tym razem mała aktualizacja odnośnie kanapy, rozwiązanie (po części) problemu z pompą wspomagania oraz zakonserwowanie drzwi przed montażem boczków (patrz zdjęcie tytułowe) - aczkolwiek tymczasowych. Ale o tym więcej w szczegółach.
Na początek kanapa. I tu od razu, żeby nie było tak pięknie, to wspomnę że mamy lekką porażkę. Brakowało nam jeszcze kilku elementów, w tym maskownic pasów. Niestety, nie ma ich już w odpowiednim kolorze. Na pomoc przyszedł jak zwykle Bawarczyk Zagórze i załatwił szare, a następnie przemalował tak, aby pasowały do koloru kanapy i nawet zapakował z powrotem w oryginalne paczki. Tutaj bez przygód, ładnie zagościły na swoim miejscu.
Drugi brakujący element to maskownice zapinek i tu niestety właśnie ta porażka - trzeba montować je w określony sposób aby ich nie uszkodzić, o czym nie wiedzieliśmy. Dodatkowo nie istnieją już oryginały, więc mamy takie wydrukowane na 3D. No i wyszło jak wyszło, że podczas montażu pojawiło się pęknięcie. Może uda się to skleić, ale i tak trzeba zdjąć oparcie po raz kolejny, bo te maskownice muszą być założone jeszcze przed oparciem.
I brakujący element trzeci, którego jeszcze nie mamy, to zaślepki pod zagłówki. Te na szczęście nie są jakimś białym krukiem, więc za kilka dni będziemy je mieć. Niestety - także tutaj konieczne jest demontowanie oparcia, tak więc tematu kanapy nie można jeszcze odhaczyć.
Z rzeczy okołosilnikowych natomiast, to nasmarowany został i zamontowany już na gotowo filtr powietrza, bo przecież temat dolotu mamy już załatwiony.
A jeśli o wspomnianą w tytule pompę wspomagania chodzi, to okazało się że "stara", czyli zamiennik zamontowany przez Mgarage 2 tygodnie przed wypadkiem wyje i ma bijące kółko. Jeśli do tego dodamy fakt, że montowali to, bo poprzednia którą zakładali, też zamiennik również wyła, to jasne staje się, że nie chciałem kolejnego zamiennika. Kupiłem więc używaną, ponoć w idealnym stanie. No i efekt jest taki, że nie wyje i - przynajmniej na razie - nie ma piszczenia. Możliwe więc, że bijące kółko powodowało piszczenie paska. Nie cieszy mnie to jednak za bardzo, bo... w tej "idealnej" też bije. Chyba trochę mniej, ale jednak, więc raczej kwestia czasu zanim piszczenie pojawi się ponownie...
No i na koniec drzwi - za chwilę będziemy mieć w końcu założone boczki, tak więc póki jeszcze jest dostęp, to trzeba było finalnie zakonserwować drzwi. Zostały zalane jakimś specyfikiem i zostawione na weekend. A jeśli o boczki chodzi... Niestety nadal nie mamy docelowych. Ale Bawarczyk przysłał zastępcze, więc jest przynajmniej co założyć, żeby nie szarpać drutów podczas otwierania drzwi.
Kolejnym krokiem będzie założenie uszczelek drzwi i będzie można przetestować, jak wygłuszenie w połączeniu z klapami wydechu przekłada się na hałas w środku. I może jak grają głośniki (tak, w końcu to kiedyś sprawdzę).












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz