Postęp projektu

Postęp projektu

  • Stan BDB
  • Wygląd zewnętrzny
  • Podwozie
  • Zawieszenie
  • Hamulce
  • Swap
  • Odbudowa
  • Wnętrze
  • Stroker

26 sierpnia 2026

Wykończeniówka w garażu - zbieżność, kosmetyka, zapłon oraz wolne obroty

Trochę nadal do mnie nie dociera, że Smoczyca już stacjonuje we własnym garażu, ale wszystko wskazuje na to, że faktycznie tak jest. Zostało do dokończenia kilka większych i mniejszych rzeczy, przy czym do większych będę potrzebował odpowiednich fachowców, natomiast mniejszymi zajmę się sam. Swoją drogą nawet nie umiem opisać jak mi głowa odpoczywa robiąc takie rzeczy - znów mam swoją odskocznię.
W tym poście zamykamy jeden z większych tematów i załatwiamy kilka niewielkich, głównie związanych z estetyką i elektroniką.




Grzebanie przy aucie we własnym garażu to jedna z najbardziej uspokajających rzeczy na świecie. Oczywiście potrafi być również jedną z najbardziej wkurzających w zależności od tego, czy naprawy idą po naszej myśli, czy nie, ale w tym przypadku mamy do czynienia z tym pierwszym rodzajem. Po odbiorze czekały mnie jeszcze porządki pod maską, ale do tego przejdę za chwilę, żeby było chronologicznie.



A chronologicznie pierwszy będzie jednak temat większy, czyli zbieżność, związana z tymi nieszczęsnymi śrubami regulacji w tylnym wózku. W ramach przypomnienia, wcześniej było po ponad stopniu zbieżności na każdym kole, co nie jest zbyt prawidłową wartością. Wcześniej zamontowane śruby nie były faktycznymi mimośrodami, a zwykłymi śrubami i mimośrodowo zjechanymi podkładkami i to nie było dobre rozwiązanie. Po wielu próbach z różnymi śrubami w miarę OK okazały się przeszlifowane z E87 i takie już zostały. Pojechałem więc na drugie podejście do zbieżności i tym razem powiedzmy, że sukces. Jest o wiele lepiej, ale nie idealnie, bo teraz mamy po 0,33 stopnia zbieżności na koło. To 3x lepiej, ale nadal koła nie są na wprost i już nie da rady tak ustawić, bo regulacja już się skończyła. Tak więc musi zostać. Przy takim niewielkim odchyleniu nie grozi nam wywalenie tyłu na zakręcie, ale trzeba będzie pogodzić się z lekko zwiększonym zużyciem opon. Przy okazji zrobiłem sobie zdjęcia od spodu, bo planuję montaż osłony miski olejowej, a po zdjęciach przeczyściłem jeszcze podłużnice i okolice z oleju i płynu wspomagania, które siłą rzeczy podczas przygotowań do wyjazdu gdzieś tam sobie kapnęły przy wlewaniu.




W końcu miałem okazję też pobawić się trochę wolnymi obrotami, bo nie do końca mi się podobają. Raz, że trochę wysoko cały czas trzymały, ponad 1000 nawet na w pełni rozgrzanym silniku, a dwa że podczas jazdy poniżej 2000 obrotów już wtrącał się program wolnych obrotów. Po wielu eksperymentach udało mi się chyba osiągnąć w miarę stabile obroty z taką oto krzywą, gdzie na rozgrzanym mamy 850 i już brzmi to fajniej:



Czasami zdarza mi się jechać poniżej 2000 obrotów, więc próg załączenia kontroli wolnych obrotów obniżyłem do 1700. Niżej nie mogę, bo na zimnym target jest 1400, plus po starcie mamy dodane na chwilę 200 oraz kolejne 100 przy aktywacji (sumarycznie 1700) więc gdyby ustawić próg niżej, to nie byłby spełniony warunek przy odpalaniu na zimnym i silnik by gasł.
Druga sprawa to minimum MAP - wcześniej było to 0, więc wolne obroty przejmowały kontrolę ZAWSZE kiedy obroty były poniżej ustawionego progu. Teraz zmieniłem na 35, żeby podczas hamowania silnikiem się nie wtrącały. Na postoju MAP mam około 60, wcześniej w trasie przy kulaniu się widziałem że spada do około 40 więc to 35 minimum to trochę zgadywanka, muszę jeszcze poobserwować w praktyce. Przy okazji znalazłem pęknięcie na wężyku podciśnienia, które mi wcześniej mieszało. Zakleiłem to na razie i jest git, ale oczywiście muszę wymienić ten wężyk żeby było porządnie.



Kolejne małe rzeczy to stopniowe sprzątanie pod maską, z czego szczegółowych zdjęć nie robiłem. Ale mam za to wymianę cewek. Wcześniej, kiedy nie wiedziałem o wężyku podciśnienia i zastanawiałem się dlaczego tak strzela paliwem w wydech (OK, dolot i wydech się zmieniły więc i tak wymaga strojenia, ale nie powinna być aż taka różnica), w chwili złości postanowiłem zamówić komplet cewek, bo trochę obwiniałem je o to. Świece są nowe, przewody zapłonowe są nowe więc kombinowałem, że może cewki dostały, bo nawet miały pordzewiałe obudowy. Żeby było do kompletu, zamówiłem MSD, chociaż trochę się wahałem, bo zdarza się że trafiają się ludziom wadliwe.



Zacząłem od demontażu starych z jednej strony wraz z ramką montażową, czy jak to nazwać. Ramka poszła od razu do mycia, bo była strasznie zakurzona. Przy okazji wydmuchałem też kurz i okruszki liści z zakamarków przy głowicach, przetarłem pokrywy zaworów i tak dalej. Potem poskładałem całość i dokładnie to samo powtórzyłem z drugiej strony.







Na koniec jeszcze postanowiłem przykryć regulację od gwintu z przodu. Z jednej strony ładnie się prezentowała odkryta, ale to miejsce bardzo szybko się syfi i zbiera kurz z drogi. No i zauważyłem, że ludzi kusi na zlotach żeby sobie tym pokręcić a mam dość ustawiania za każdym razem od nowa żądanej twardości... Dlatego zamontowałem osłony, jak w seryjnych amorach. Co prawda wymagały lekkiej modyfikacji, bo nie ma jak ich zamontować "po oryginalnemu" ze względu na śruby przy gwincie, ale szybka modyfikacja za pomocą nożyka umożliwia takie ich wciśnięcie, że siedzą stabilnie i się nie ruszają.





Mam jeszcze trochę do pobawienia się w EMU i MFD, bo uruchomiłem prędkość z GPSa, ale również potrzebuję znaleźć czas żeby na spokojnie pojechać i posprawdzać na drodze czy poprawnie pokazuje i poprzeliczać ratio dla poszczególnych biegów. Dzięki temu będę mógł na MFD wyciągnąć sobie wskaźnik aktualnego biegu i realną prędkość.

Był już też na miejscu elektryk, niestety nie udało się tak na szybko uruchomić ani klimatyzacji (ze względu na różnicę w wiązkach - wnętrze klimatronik, pod maską klima manualna) ani ABSu (na przewodzie zasilania modułu jest... na stałe masa). Trzeba na to kilka dni i rozbierania tunelu, więc odkładamy na po sesji.

Niedługo za to powinienem skończyć temat ozdobnych pokryw silnika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz