Na początek wycieraczka - jak to w E34, za chwilę będzie tarła o maskę, mimo zregenerowanego mechanizmu. Tak więc najlepiej było lekko zmodyfikować samo ramię, aby nie trzeba było ponosić maski nie wiadomo ile w górę. To na razie rozwiązanie tymczasowe, drugie ramię trzeba będzie naspawać i potem zeszlifować mocniej, na końcu dając do malowania proszkowego.
Tutaj jest zabrane tyle materiału, ile się dało aby nie zrobić dziury, ale to nie jest ilość wystarczająca, aby się nie martwić czy za chwilę nie zacznie trzeć.
Kanapa, a konkretnie zagłówki dostały brakujące plasticzki trzymające maskownice prowadnic. Nie wiem, czy powinny być w kolorze kanapy, czy czarne, ale zdecydowanie ładniej się zrobiło i tak i widać, że kanapa jest już poskładana w całości, a nie wrzucona na przymiarkę. Będę musiał wymyślić coś jeszcze z tymi nieszczęsnymi plastikami zapinek. Póki co nie robię do nich podejścia.
Przyszedł też czas na nakładki progowe. Z jednej strony mieliśmy otwory, ale z drugiej - ponieważ był wstawiany cały próg - trzeba było zrobić nowe. Z nakładkami auto na zewnątrz można już spokojnie uznać za skończone.
A propos zacisków, to ich zeszlifowanie i tak i tak było dobrym pomysłem, bo nawet wcześniej miejsca było tam między rantami zacisku a felgą jakieś może 2 mm. To mało, więc gdyby tam się zagubił jakiś kamień, mogłoby się skończyć nieciekawie. Teraz miejsca jest pod dostatkiem, bez szkody dla samych zacisków (jak mogliśmy się przekonać na jednym poświęconym w tym celu identycznym zacisku, którego sekcja udowodniła, że materiału jest tam bardzo duży zapas). Teraz trzeba było zabezpieczyć szlif, żeby nie odchodził z zacisku lakier.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz