Zarówno nadkola z tyłu auta jak i bagażnik możemy uznać za zakończone. Tą małą gwiazdką jest brakująca jedna lampka we wnętrzu bagażnika, ale to kwestia wpięcia i wciśnięcia na miejsce, a pogoda póki co nie pozwala na jeżdżenie i szukanie, więc to się załatwi przy okazji.
Zdjęcie tytułowe już mamy, to jeszcze szybkie dwa rzuty na wnętrze bagażnika. Sami oceńcie jak wyszło, może podłoga nie jest 1 do 1 w tym samym kolorze co boczki (a w zasadzie na odwrót, bo to boczki były barwione, żeby je przyciemnić), ale i tak jestem bardzo zadowolony. Wyszło to naprawdę super. Do tego skórzane uchwyty, które pozwalają na łatwe wyciąganie obu części podłogi, fajnie dopełniły całości. Jest naprawdę fajnie.
To teraz przejdźmy do wlewu i nadkoli, czyli tematów niby dwóch, aczkolwiek połączyłbym je w jeden. Wlew czekał na uszczelnienie, ponieważ otwór pod rurę wlewową został wycięty trochę z zapasem, żeby było możliwe jego takie spasowanie, żeby nic nie prężyło itd. Teraz nadmiar wolnego miejsca trzeba było zakryć. W tym celu najpierw powstał szablon.
Jako materiał do załatania mogło być użyte w sumie cokolwiek, ale udało się pożyczyć od kumpla taką fajną matę. Nie będzie rdzewieć, jest elastyczna i sprawdzi się idealnie.
Po docięciu i przymierzeniu oraz upewnieniu się, że wszystko gra, mata została zamontowana na miejscu.
Zanim ktoś powie, że jak można było przywalić na wkręty, to uprzedzam. To nie ma być demontowalne, nie ma takiej potrzeby. Inny sposób mocowania byłby zbędny, więc może zostać w stylu RWB. Poza tym i tak to od razu zostało przykryte masą, taką jak szła na podwozie.












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz