Postęp projektu

Postęp projektu

  • Stan BDB
  • Wygląd zewnętrzny
  • Podwozie
  • Zawieszenie
  • Hamulce
  • Swap
  • Odbudowa
  • Wnętrze
  • Stroker

06 lutego 2026

Tylny zderzak i obrysówki - koniec!

Drugi post dzień po dniu, a co. Nazbierało mi się materiału, to wrzucam. Jak zawsze z lekkim opóźnieniem, ale bez tragedii.
Mamy kolejny zakończony temat, którego lekko zaspojlerowałem ostatnio i jest to tylny zderzak. Dodatkowo nie jest to po prostu zderzak wsadzony na miejsce i tyle, ale wymagający kilku przeróbek, raz żeby był pod wydech z obu stron, a dwa, żeby był wyposażony... w czujniki cofania.
Co prawda nie będziemy się skupiać nad przerobieniem samego zderzaka z zewnątrz pod podwójne wydechy, bo o tym już pisałem dawno temu, ale przed montażem było kilka rzeczy, które jeszcze trzeba było dokończyć. 



Dawno go nie widziałem, bo czekał sobie grzecznie owinięty w folię bąbelkową, ale nadszedł czas, żeby go wykopać.



No to lecimy. Czemu czujniki cofania? Po co one? Przecież to nie wygląda pięknie. Z ostatnim zdaniem się zgodzę, ale jeśli będą mnie bolały oczy, to można szybko założyć listwy bez PDC. Natomiast auto, które mieliśmy jako dawcę wielu części, w tym wiązki karoserii, miało już PDC. Aż żal było więc nie przełożyć. Jak już są to niech służą. Lepsze to niż przywalić zderzakiem i zaczynać całą zabawę z cięciem i przeróbkami od nowa. A skoro o przeróbkach mowa...



Ano tak. Znowu pocięli zderzak z M5, taki łałytas. No cóż, w tym momencie to już nie powinno nikogo dziwić. No trzeba było, bo zderzak wycięć pod PDC nie miał. Podobnie z listwami - nowe pod PDC już nie są dostępne, zwłaszcza boczne które jeszcze miały sloty na obrysówki. Ale - o ile w przypadku obrysówek właśnie, otwory były wyprofilowane i wpuszczone w głąb, tak oryginalne otwory pod PDC były po prostu otworami w listwach. Można więc łatwo samemu stworzyć takie listwy pod PDC.



Przymiarki czujników zakończyły się sukcesem, ale okazało się, że same czujniki już trochę się nie nadają i mocno by szpeciły. Chcąc nie chcąc konieczne było zamówienie nowych. Na zdjęciach stare.




Zderzak zderzakiem, ale wywiercenia otworów wymagała też oczywiście belka.




Po złożeniu w całość można było przymierzać. Ale brakowało jeszcze odbojów, żeby było na czym zderzak zawiesić. Te wymagały delikatnego odświeżenia, zostały więc wypiaskowane i pomalowane.





No dobra, prawie wszystko gotowe. Jeszcze kilka detali od środka zderzaka. 90% używanych zderzaków ma pogubione osłony termiczne. Na szczęście udało się znaleźć wszystkie potrzebne.



I tu mały zwrot akcji. Osłony termiczne są w zderzaku po to, żeby nie dostawał gorącem z wydechu. Normalne więc, że są tylko po lewej stronie. Ale my będziemy mieć wydech także po stronie pasażera.



Wykorzystując jakieś zapasy osłon, które nam zostały z kombinacji pod spodem auta, konieczne było stworzenie podobnych kształtów jak po stronie kierowcy. Wszystko ładnie poszło i teraz zderzak będzie bezpieczny też po stronie pasażera.






Ostatnie delikatne poprawki, uszczelka i zderzak ląduje na aucie. Wiem, rzuca się w oczy stary znaczek - na razie mamy codziennie minusowe temperatury i boję się, że jego ściąganie skończy się urwanymi i zostawionymi wewnątrz klapy bolcami. Poczekamy z tym na cieplejsze dni.





I na koniec - dosłownie! Dla pełnego efektu jeszcze podłączenie obrysówek. Wow, kolejny etap zamknięty, strasznie to cieszy. Nie licząc wydechu (i znaczka), mamy już finalnie poskładany tył auta!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz