Wymyśliłem więc coś lepszego. Znalazłem na Allegro coś nazwane "trzpień kulisty z gniazdem osadczym", akurat z gwintem takim jak trzeba, żeby wkręcić w pokrywy zaworów. Brakowało tylko mocowań, które by połączyły pokrywy z tymi gniazdami. Wymyśliłem sobie tuleję, w którą będzie można z jednej strony włożyć śrubę przykręcając ją do pokrywy, a z drugiej "wkliknąć" gniazdo. Udało mi się znaleźć tokarza, który takie coś dla mnie wykonał i wyszło tak jak poniżej.
Śruba to M6, czyli taka sama jak wcześniej ten dziwny drut. W pokrywy wspawane były do tego gwintowane tulejki i nie chciałem ich już przerabiać.
Po wkręceniu nowych mocowań, na które dla pewności dałem niebieskiego Loctite, wyglądało to tak:
Przymierzyłem pokrywy i ogólnie pasowały, ale żeby nie było za prosto, to okazało się, że wąż łączący obie listwy wtryskowe, który dawaliśmy nowy tak dla zasady, nie będzie pasował. Pokrywy mają wycięcia dla niego, ale nowy ma dłuższe końcówki, więc jest przesunięty bardziej do przodu.
Nie mogłem tak tego zostawić. Na szczęście miałem stary wąż, w pełni sprawny ale zakurzony w skrzyni z innymi starymi gratami. Spędziłem więc trochę czasu na dokładnym wyczyszczeniu go, żeby żaden syf nie dostał się do paliwa, a potem zmieniłem z tego nowego.
Na koniec powtórzyłem zdjęcie, które było moją tapetą ekranów blokady na telefonie i laptopach od pięciu lat - ale w nowej, lepszej wersji i już we własnym domu.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz