Do tego, skoro była okazja, należało też poprawnie stworzyć tarcze kotwiczne, bo poprzednie... a zaraz będzie więcej szczegółów.
Zaczęło się oczywiście od zdjęcia tarcz i szybkiej inspekcji szczęk ręcznego - miłe zaskoczenie, wszystko bez problemu się odkręciło, sprężynki nie chrupały. Nie będzie trzeba nawet zmieniać, wystarczy oczyścić - w sumie nie ma co się dziwić, w zasadzie w ogóle nie były używane. Chyba tylko na przeglądzie.
W tak zwanym międzyczasie, czekając na łożyska trzeba było ruszyć temat tarcz kotwicznych. Przypomnę może jak to wyglądało wcześniej - stare zostały objechane szlifierką i zaklepane młotkiem podczas zmiany hebli na większe w 2018 roku. Rozwiązanie dalekie od profesjonalizmu.
Teraz trochę inne podejście do tematu mamy zaprezentowane. Przede wszystkim trzeba było kupić dedykowane tarcze z E60 550i - z takiego modelu pochodzą tylne tarcze hamulcowe, więc fajnie byłoby to zgrać. Do tego drugi komplet zwykłych z E34, żeby z dwóch kompletów zrobić jeden. Porównanie ich wielkości na zdjęciu tytułowym.
Mając wahacze na stole, można było pomierzyć co i jak powinno być. Następnie Diax Customs zabrali się za produkcję klocków Lego.
Odtworzone zostały również oczywiście uchwyty na wężyki. Z dwóch tarcz powstała jedna, w dodatku w pełni funkcjonalna.
No i na koniec oczywiście montaż wszystkiego i nerwowe trzymanie kciuków, żeby wahacze nie okazały się pogięte...
Mając i tak na ziemi półosie, wypadało je jeszcze przeczyścić przed montażem. I tak się zaraz uwalą, ale trochę estetyki nie zaszkodzi.
No to do wyjechania auta o własnych siłach z warsztatu brakuje już tylko hamulców.
























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz