Postęp projektu

Postęp projektu

  • Stan BDB
  • Wygląd zewnętrzny
  • Podwozie
  • Zawieszenie
  • Hamulce
  • Swap
  • Odbudowa
  • Wnętrze
  • Stroker

15 stycznia 2026

Tylne wahacze i tarcze kotwiczne

Kolejny krok w stronę zawiezienia auta na geometrię - składanie, a raczej poprawki na tylnej osi. Tutaj był mały dylemat, bo można było zaryzykować i zmienić łożyska teraz, kiedy jest łatwiej, ale na geometrii może się okazać, że są krzywe. Z kolei jest duża szansa, że będą proste, więc potem byłaby znów masa rozbierania, żeby wymienić łożyska... Padło więc na pierwszą opcję.
Do tego, skoro była okazja, należało też poprawnie stworzyć tarcze kotwiczne, bo poprzednie... a zaraz będzie więcej szczegółów.


Zaczęło się oczywiście od zdjęcia tarcz i szybkiej inspekcji szczęk ręcznego - miłe zaskoczenie, wszystko bez problemu się odkręciło, sprężynki nie chrupały. Nie będzie trzeba nawet zmieniać, wystarczy oczyścić - w sumie nie ma co się dziwić, w zasadzie w ogóle nie były używane. Chyba tylko na przeglądzie.





Można było zrzucać wahacze. Przy okazji okazało się, że śruby mają już trochę dosyć...




W tak zwanym międzyczasie, czekając na łożyska trzeba było ruszyć temat tarcz kotwicznych. Przypomnę może jak to wyglądało wcześniej - stare zostały objechane szlifierką i zaklepane młotkiem podczas zmiany hebli na większe w 2018 roku. Rozwiązanie dalekie od profesjonalizmu.



Teraz trochę inne podejście do tematu mamy zaprezentowane. Przede wszystkim trzeba było kupić dedykowane tarcze z E60 550i - z takiego modelu pochodzą tylne tarcze hamulcowe, więc fajnie byłoby to zgrać. Do tego drugi komplet zwykłych z E34, żeby z dwóch kompletów zrobić jeden. Porównanie ich wielkości na zdjęciu tytułowym.



Mając wahacze na stole, można było pomierzyć co i jak powinno być. Następnie Diax Customs zabrali się za produkcję klocków Lego.




Odtworzone zostały również oczywiście uchwyty na wężyki. Z dwóch tarcz powstała jedna, w dodatku w pełni funkcjonalna.





Zostało je przygotować do malowania, pomalować i zawieźć do wprasowania łożysk, bo akurat przyszły.





No i na koniec oczywiście montaż wszystkiego i nerwowe trzymanie kciuków, żeby wahacze nie okazały się pogięte...





Mając i tak na ziemi półosie, wypadało je jeszcze przeczyścić przed montażem. I tak się zaraz uwalą, ale trochę estetyki nie zaszkodzi. 





No to do wyjechania auta o własnych siłach z warsztatu brakuje już tylko hamulców.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz