Postęp projektu

Postęp projektu

  • Stan BDB
  • Wygląd zewnętrzny
  • Podwozie
  • Zawieszenie
  • Hamulce
  • Swap
  • Odbudowa
  • Wnętrze
  • Stroker

20 kwietnia 2021

Strojenie

Doczekałem się w końcu tej pięknej chwili, kiedy mogłem poznać moc Smoczycy. Oczywiście nie obeszło się bez pewnych problemów, ale nie ma co się oszukiwać - przy takich przedsięwzięciach w zasadzie niemożliwe jest, żeby wszystko od razu zadziałało "od kopa" - to się nie dzieje nawet u producentów. Ale po kolei - zapraszam do reszty artykułu.



Jak pewnie już wspominałem, nie mam z tym autem łatwo - nawet pod kątem drogi, jaką muszę pokonywać żeby cokolwiek załatwić. Nie inaczej było i tym razem, bo strojenie miało odbywać się u znanego już nie tyle w całej Polsce co pewnie i na świecie, Turbo Lamika. Jego warsztat mieści się w Gwarkowie przy Lędzinach, około 20 km od Katowic. Po drodze odwiedziłem jeszcze znajomego (Miker Manufacture Stuff - polecam!) zobaczyć co tam działa przy swojej E34, Valentynie (data produkcji 14.02). 

Po dotarciu do Lamika spotkałem się praktycznie z MGarage - dojechali chwilę wcześniej. Pooglądałem sobie prawie złożone auto i już na sam ten widok morda mi się cieszyła.




Po delikatnym opóźnieniu Lamik zaczął pierwsze podejścia do zakręcenia rolkami na hamowni. Już na samym początku pojawiły się pierwsze problemy, bo auto zaraz po odpaleniu wchodziło na dość wysokie obroty, które jednak po chwili spadały i auto gasło. Winna w dużej mierze okazała się elektroniczna przepustnica. W teorii miała być bezawaryjna, ale wiadomo jak jest - zawsze w końcu trafi się taka sztuka, która padnie. Na szczęście to był mały problem, bo na miejscy była pod ręką druga na podmianę. 
Przepustnica podmieniona, ale nadal coś nie do końca działało. Szybkie poszukiwania i winowajca znaleziony - szerokopasmowa lambda była inna niż wynikało z założeń. A więc zwykła pomyłka. Wystarczyło przestawić w EMU i problem ustąpił.

Można było przystąpić do strojenia. Pierwsze przebiegi i znów coś nie tak - niskie ciśnienie paliwa. Trochę dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że za dostarczenie paliwa odpowiada legendarna pompa Bosch 044. Dodatkowo, po przejściu do tyłu auta dało się wyczuć smród palonego plastiku z wydechu. Kolejny raz problem okazał się nie być strasznym problemem - po prostu pompa zassała trochę gąbki z bezpiecznego zbiornika Fuel Safe. Szybkie podcięcie i auto było gotowe do działania.




Kilkanaście przebiegów później wyciągnięty został maks. Umawialiśmy się, ze setup ma być bezpieczny, więc po pierwsze zasada "stroimy na 95, lejemy 98", po drugie od maksa odjęte miało zostać kilka procent dla pewności. Tak też Lamik uczynił. Nie znam wyniku maksymalnego i chyba nawet nie chcę, żeby nie kusiło. Ważny jest wynik końcowy, a ten jest i tak sporo lepszy, niż oczekiwany. Po cichu liczyłem na 500, spodziewałem się 480, a dostałem 523 KM oraz 671 Nm. Jest świetnie :) Poniżej zmontowane kilka przebiegów w jeden krótki filmik. Wszystkiego nie kręciłem, bo chyba i tak nie byłoby sensu.







Po strojeniu Smoczyca przejechała swoje kilkadziesiąt pierwszych metrów na docelowej mapie, zrobiła kółko i wjechała na lawetę. Ja się wstrzymałem od przejażdżki - rozsądek podpowiadał mi, że stan emocjonalny w którym byłem tego dnia po spotkaniu z autem i poznaniu wyniku to nie był stan, w którym myśli się trzeźwo, wiec wolałem uniknąć wyjeżdżania na drogę (zwłaszcza, że auto i tak było bez zderzaka, bo nie zdążył wrócić z malowania). Na to będzie jeszcze czas przy następnej wizycie w MGarage 21 kwietnia.




No i to tyle. Na miejscu u Lamika spotkałem się jeszcze z jednym znajomym, któremu przywiozłem stare wahacze i mały wózek i zabrałem zegary i adapter do małych modyfikacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.