Postęp projektu

Postęp projektu

  • Stan BDB
  • Wygląd zewnętrzny
  • Podwozie
  • Zawieszenie
  • Hamulce
  • Swap
  • Odbudowa
  • Wnętrze
  • Stroker

wtorek, 19 października 2021

Moduł zamka oraz ramka tablicy

 

Od pewnego czasu moduł zamka robił psikusy w postaci zamykania się auta raz po raz. Dopóki nie działo się to jakoś wybitnie często, to nie czułem jeszcze potrzeby zmiany (chociaż muszę przyznać, że przezornie nie zostawiałem nigdy kluczyków wewnątrz auta, chyba że okno było uchylone). Niestety, nagle i bez ostrzeżenia auto zaczęło samo się zamykać sekundę po otwarciu. Każdorazowo, w 100% powtarzalne. Co było więc robić?


No jak to co? Wymienić i tyle. Zacząłem więc szukać, ale okazało się, że bardzo ciężko jest dostać taki do E34. Na szczęście z zabaw z zamkiem z pilota pamiętałem, że piny zgadzały się z E36. Kupiłem więc taki z E36. Upewniłem się, że wszystko działa i sprawdziłem, że pomimo tego, że moduł pochodzi z E36 Compact, to obsługuje poprawnie wszystkie cztery drzwi i klapę bagażnika. Zainteresowały mnie jednak numery, zupełnie inne niż te na moim starym. Sprawdziłem w RealOEM, poczytałem po forach i dowiedziałem się, że moduł ten był wielokrotnie poprawiany. Na "nowym" module napisane było "Version 4". Na moim starym nie było napisane, która to wersja, ale według numerów wychodziła wersja druga. Trochę zaskoczyło mnie, że różnią się dość znacznie wagą, postanowiłem więc z ciekawości zajrzeć do środka i oto co ukazało się moim oczom (V2 z lewej, V4 z prawej):





Nieźle, co? Różnią się naprawdę mocno. Widać, jaki postęp dokonał się między wersją drugą i czwartą - płytka jest kompletnie inaczej zaprojektowana. Nowsza wersja jest o wiele bardziej uproszczona i uporządkowana, nie zawiera tyle elementów biernych co starsza. W dodatku na starszej zastanawiający jest ten drut łączący ze sobą dwa piny w obu gniazdach.
Co ciekawe - mimo, że mój stary sterownik pochodzi przecież z E34, to zdaje się, że został on zaprojektowany dla E36, a potem inżynierowie wpadli na pomysł jego zastosowania w biednych wersjach E34 pozbawionych pełnego modułu komfortu. Kiedy powiększy się zdjęcia, to na procesorze widać napisy "BMW ZV-E36-02" oraz "BMW ZV-E36-04" w zależności od wersji.


Najdroższa ramka tablicy na świecie
Tak naprawdę, to pewnie nie, ale 60 zł za ramkę to dość sporo. Jednak zdecydowanie jest warta swojej ceny, a to dlatego, że to nie jest zwykła plastikowa ramka. Natknąłem się na nią zupełnie przypadkiem i natychmiast uznałem, że muszę ją mieć. Jest to ramka firmy ARS, nie prowadziłem głębszego śledztwa, ale chyba rosyjskiej. To, co w tej ramce jest świetne to to, że rdzeń ma normalnie plastikowy z otworami montażowymi jak w każdej innej ramce, ale jest on umieszczony w silikonowej "obudowie". Dzięki temu nie obijamy plastikiem lakieru i nie brzęczy podczas jazdy. Na dole w silikonie są małe otworki, więc nie gromadzi się tam woda. Ale największą jej zaletą jest to, że każdy bok ma tę samą grubość. Nic mnie tak nie wnerwia w standardowych ramkach jak obecność tej głupiej reklamowej listwy. Oczywiście, w każdym markecie kupimy ramkę bez nadrukowanych reklam, o jednolicie gładkiej powierzchni, ale nadal ta listwa tam jest i ma inną grubość co strasznie kłuje mnie w oczy. Dopóki miałem ramki z forum z adresem w 3D, to chociaż miałem poczucie "własnej reklamy", lub może bardziej reklamy czegoś, co sam lubię. Ale jak zobaczyłem tę ARS to się nie zastanawiałem ani chwili dłużej. Z resztą sami zobaczcie.






Fajny jest też sposób montażu. Silikon w ramce zachowuje się jak etui na smartfona - silikon równo się naciąga i jest sprężysty, więc jak zamontujemy blachę, to równo przylega i trzyma ją w miejscu. Nie jest jakoś specjalnie trudno włożyć lub wyjąć tablicę, ale przylega na tyle ciasno, że też sama nie wypadnie. I to jest z kolei moim zdaniem najlepsze uzasadnienie ceny ramki. W zwykłych ramkach zatrzaski w tej głupiej dolnej listwie urywają się, powiedzmy, średnio co drugie przekładanie blach, więc już po kilku razach ta cena się zwraca. Ok, po co ciągle zmieniać blachy, mógłby ktoś zapytać. Pewnie w normalnym, codziennym aucie nie ma to większego sensu, ale jak się jeździ na spoty/zloty i co chwilę się podmienia tablicę na jakąś zlotową, to już zaczyna mieć sens. W moim przypadku dochodzi jeszcze częste zdejmowanie przedniej tablicy - po okolicy i na zloty jeżdżę bez, w dłuższą, kilkusetkilometrową trasę już raczej zakładam, bo nie chce mi się użerać z policją. Moje zdanie na temat przednich tablic już chyba znacie, bo nie raz pisałem na ten temat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz